Post, modlitwa, jałmużna; 10.03

Ewangelista Mateusz odnotował słowa Jezusa, w których zaprasza On do trzech aktów pokutnych (Mt 6,1-6.16-18): postu, modlitwy i jałmużny. Mówimy o tego rodzaju postawach jako pokucie. Pokuta kojarzy nam się z czymś nadzwyczajnym i uciążliwym. Czy tak właśnie ma być w życiu ucznia Jezusa? Czy to nie trąci nieco masochizmem? Faktycznie, post, modlitwa i jałmużna są często wyzwaniem, towarzyszy im wysiłek i trud, ale czy nie byłoby lepiej traktować ich jako drogi rozwoju chrześcijanina? Księga Powtórzonego Prawa zachęca do przestrzegania przykazań, bo one są źródłem mądrości (Pwt 4,6). Czy to, co proponuje Jezus, nie jest mądrością i umiejętnością Jego ucznia?

Post, modlitwa i jałmużna to trzy wymiary rozwoju chrześcijanina; trzy różne aspekty, ale Jezus mówi wyraźnie o jednej ważnej sprawie, która je łączy: wszystko to wykonujcie w szczerości przed Bogiem.

Jeśli zatem taka jest propozycja rozwoju człowieka, to dlaczego przed Bogiem? Otóż Pismo św. wielokrotnie i na różne sposoby podkreśla fakt, że nikt nie zna mnie samego lepiej niż Stwórca. Przypominają się tu bardzo sugestywne słowa samego Boga: „Ja, Pan, badam nerki i doświadczam serce” (Jr 17,10). A zatem, jeśli chcesz pościć, dawać jałmużnę i modlić się, to najpierw poznaj siebie, spróbuj spojrzeć na siebie tak, jak widzi Cię Bóg, żeby to, co robisz, było autentyczne. Pojawi się tu prawdopodobnie reakcja zwrotna: jeśli autentycznie zadbasz o te trzy wymiary swojego rozwoju, to też będziesz znał lepiej siebie samego. Poznawanie i kształtowanie siebie jest wielką radością, jest czymś fascynującym, ale trzeba się liczyć z tym, że może być bolesne.